sobota, 28 maja 2016

Łona/Webber - Nawiasem mówiąc






Młody człowieku, co tak miły ci łoskot
Co tak stoisz z tyłu i patrzysz z troską
Przez przypadek. przywiedziony tu starym śladem
Więc cię trochę to martwi, czy my jeszcze damy radę


No właśnie. Dali radę, czy nie? Czy to już stare pryki, które zapomniały jak się robi dobry rap w polskim wydaniu, czy jednak mimo upływu lat ciągle utrzymują wysoki poziom? Czy zaczęli już gonić własny ogon, czy może da się wyczuć nutkę świeżości w tym ich nowym albumie? Wreszcie, czy "Nawiasem mówiąc" to płyta, która przystaje do warunków, które panują na polskim, rapowym podwórku w A.D. 2016, czy reszta sceny odskoczyła Łonie i Webberowi na tak znaczą odległość, że weteranom polskiej rapgry pozostaje już tylko zwinąć manatki? Nie dowiesz się, jeśli nie przeczytasz, więc do dzieła...


Przytoczony wyżej fragment to właściwie wersy, które otwierają całą płytę, co wskazuje na to, że szczeciński raper domyślał się, iż takie wątpliwości mogły się gdzieniegdzie pojawić. Mogłoby się przecież znaleźć kilku gagatków, którzy wskazując na metrykę obydwu panów (Łona - 34 lata, Webber - 36), powiedzieliby, że raperom w takim wieku już się trochę nie chce. Że zajawka nie ta, że teraz w modzie są inne bity, no i że każdy przecież się w końcu wypala.

Nie do końca słuszne podejście, bo wciąż mamy na scenie MCs, którzy mimo tego, że mają "na karku już lat trzy coś", to wciąż znajdują się w ścisłym topie. Wystarczy tu wymienić samego Mesa - top 3 polskiej sceny bez większego trudu. Historia zna oczywiście przypadki weteranów, którzy po "odsłużeniu" kilkunastu lat w rapowej służbie, zaczęli stawać się karykaturami samych siebie i można tu podawać przykłady zarówno z naszego podwórka, jak i ze Stanów, ale takie prorokowanie do niczego nie prowadzi. I tak w końcu wszystko weryfikuje scena i studio.

Na weryfikację studyjną Łona kazał nam czekać 3 lata, tyle bowiem minęło od wydania bardzo udanej produkcji jaką było Cztery i pół. Warto podkreślić, że jest do jak do tej pory jedyny album w dorobku szczecińskiego rapera, za który otrzymał złotą płytę, a że apetyt, jak wiemy, rośnie w miarę jedzenia, to sadzę, że Łona zamierzał przeskoczyć poprzeczkę, którą sam sobie ustawił. Miesiąc temu do sieci wskoczył Błąd i trzeba przyznać, że był to jedyny słuszny wybór jeśli chodzi o utwór singlowy, który, nawiasem mówiąc (hehe), ma na dzień dzisiejszy ponad 2 bańki wyświetleń, co wskazuje na to, że hype na Łonę na pewno nie osłabł, mimo 3-letniej przerwy. Bujający bit, z dynamiczną nawijką, wpadającym w ucho refrenem, a do tego zabawne (jak to u Łony) historyjki splatające się w całość w ostatniej zwrotce - żaden z utworów na płycie nie nadawał się bardziej na singiel niż "Błąd".

Jednak jeśli po odsłuchaniu tego numeru spodziewałeś się, że w takim tempie będzie prowadzona narracja na całej płycie, i zachęcony takim stanem rzeczy pobiegłeś do sklepu po album, to po pierwszym odsłuchu mógłbyś stwierdzić jednak, że to błąd, że to błąd, że to błąd, że to błąd, błąd. Jest to jedyny tak dynamiczny fragment na tej płycie, ale czy to jest jej wada? W żadnym wypadku!

Łona znany jest z tego, że jest bacznym obserwatorem otaczającej go rzeczywistości. To znaczy, że zauważa nieco więcej niż to, że "jebane psy wciąż zastawiają sidła" i, że "lamusy się prują" za co chwała mu i cześć. Jeśli dodamy do tego oryginalne sposoby i pomysły na przedstawienie danych problemów/sytuacji, to wychodzi na to, że mamy do czynienia z raperem inteligentnym, niebanalnym, przyciągającym dobrym storytellingiem i poruszającym tematy, o których inni nawet by nie pomyśleli. No bo powiedzcie mi jeden z drugim nicponie, zastanawialiście się kiedyś co by było "gdyby każde niewykorzystane gdyby miało się zemścić"? Nie? No właśnie. A Łona to robi!

I choć brzmi to tu teraz jak jakiś wybitnie nieśmieszny żart, to jednak w kontekście całego Gdzie tak pięknie? wers ten prezentuje się bardzo dobrze, cały zaś numer w trafny sposób wyśmiewa nasze polskie (a może nie tylko polskie?) gdybanie i zrzucanie winy na przeróżne okoliczności:


I słyszę w każdym miejscu, na każdej drodze:
"Ech, gdyby to się dało jakoś obejść"
"Gdybym była młodsza to pewnie, że tak"
"Może sprawy jakie bym wzniecił w moim życiu wszawym
Gdyby Szczecin leżał bliżej Warszawy"
(...)
"Gdyby nie kurwa klęska po klęsce"
"Gdyby oni na górze mieli przeżyć za moją pensję"
"Gdyby nie te ruskie, gdyby nie te żydy"
Cały mój kraj zamknięty w "gdyby"


Ale myli się ten kto myśli, że Łonie pisanie linijek przychodzi bez większych problemów. Szczeciński raper to jeden z tych twórców, który autoironią posługuje się bardzo sprawnie i nie ma problemów z tym, by pisać utwory o swoich słabościach. W przypadku Znowu nic, Łona opisuje swoje zmagania z kartką i długopisem, gdy próbuje napisać choć jedną dobrą linijkę, ale za nic mu to nie wychodzi:

W zamyśle zgrabna, więc niekiedy dam się nabrać
I napiszę ją i pryska magia, bo jest szkaradna
Albo nieprzejednanie zajadła
Albo nudna i zarazem żadne. To tych to już naprawdę nadmiar
Są sprytne i chcą mnie podejść
Ale ja przebieram w nich, robię co mogę
I wysyłam większość na przymusowy postój...
Ech, żeby tak mieć choćby paru naśladowców

No właśnie...choćby paru naśladowców. Przydałoby się, szczególnie w dobie stu tysięcy premier rapowych w roku, kiedy raperzy cisną zwrotki jak automaty, z których nawet połowa nie zachwyca poziomem. Hiphopowa taśma produkcyjna. Smutne, ale prawdziwe. 

Ale nie tylko raperzy zachowują się jak McDonalds, w którym zamiast kanapek serwują zwrotki (obojętnie jakiej jakości). Wyuczone, automatyczne zachowania, to coś co charakteryzuje znaczną część z nas, co również nie umknęło uwadze autorowi tej płyty. What I owe nie odnosi się co prawda do raperów lecz do pracownika działu windykacji, co nie zmienia faktu, że problem opisany jest bardzo trafnie. Wszystko oczywiście okraszone charakterystycznym dla Łony humorem: 

Dług? Pierdol ten dług. Napisz co u ciebie
I z luzu porcją niech słowa to będą
Napisz jak w tej korpo, czy mocno gnębią
I czy nie wypalił ci się środek. I czy ty w sobie
Się nie zbierasz, żeby w końcu wstać aby stamtąd odejść
Parę słów skreśl, tak bym wyczuł,
że napisałeś coś od serca po raz pierwszy w życiu
Napisz prawdę jakąś bez większych przeinaczeń
To wtedy chętnie zapłacę


Tego typu niebanalnych podejść do przeróżnych tematów jest tutaj multum, naprawdę, jeżeli od rapu wymagacie czegoś więcej niż bujający bit i bezmyślne dukanie, w którym co trzeci wers jest przewidywalny do bólu, to otrzymacie tu dokładnie to czego chcecie.


Zapyta ktoś: okej, okej, wiemy już czego się spodziewać po treści, ale co z muzyką? Szczerze przyznam, że trudno znaleźć wiele tak dobrze dobranych duetów MC/producent jak Łona i Webber. Nie ma się oczywiście czemu dziwić, bo panowie współpracują ze sobą od wieków - już Koniec żartów był przecież w całości wyprodukowany przez Webbera, mimo tego, że oficjalnie jest to solowy album Łony. Zwróćcie uwagę, że od debiutu Łony mija właśnie 15 lat, a chemia między tymi dwoma artystami jak była wcześniej, tak trwa do tej pory. Nie uświadczymy tu oczywiście trapów, czy jakichś elektronicznych szaleństw, ale produkcja tworzy spójną całość, uwypukla umiejętności rapera i treść, którą ze sobą niesie, nie będąc przy tym sztampową i nudną.

Czy w takim razie ta płyta ma jakiekolwiek wady? Bo póki co w tym Łonowym.......eee.......Łoniastym...? ogródku nawet najmniejszego kamyczka nie widać. Jeśli mam być szczery to płyta mimo niezaprzeczalnych zalet nie ma powalającego replay value. Mimo tego, że słuchało mi się jej świetnie, a wiele linijek cieszy ucho, to jednak nie jest to płyta "na każdą okazję". Poza tym kilka refrenów brzmi dość podobnie (np. Nie wiemCo to tak wyje?), a maniera Łony może co poniektórych lekko drażnić. Nie ma tu jednak numerów słabych czy nieciekawych. Po prostu.

Łona świetnie opisuje osobliwości swoje i napotykanych ludzi. Poza nim i Mesem, który również potrafi dotykać nietypowej problematyki, nie ma w Polsce rapera nawijającego w tak ciekawy sposób o rzeczach, o których w tym kraju nikt kawałków do tej pory nie nagrał. Obaj wyżej wymienieni MCs to niewątpliwa czołówka polskiej sceny rapowej pod względem testowym. Pamiętaj o tym idąc do sklepu i zastanawiając się nad wyborem płyty, którą chcesz kupić.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz